|
Spore emocje piłkarskie towarzyszyły spotkaniu w ramach rozgrywek ogólnopolskich futsalu pierwszej ligi grupy 2, do którego doszło w sobotę 29 marca w hali GOSiR przy ulicy Paczkowskiego. Tego dnia KS Gniezno podejmował u siebie w ostatnim meczu w rozgrywkach ogólnopolskich futsalu pierwszej ligi grupy 2 przed własną publicznością ekipę MOKS Słoneczny Białystok. Pomimo tak zwanego meczu „o pietruszkę" walki było aż nadto. W pierwszym pojedynku pomiędzy tymi drużynami w rundzie zasadniczej sezonu 2008/2009 w Białymstoku padł remis 2:2. Tym razem także po bardzo zaciętym spotkaniu lepszymi okazali się gnieźnianie odnosząc kolejne zwycięstwo z rzędu w stosunku 8:5. Podopieczni Roberta Zamiara mecz rewanżowy rozpoczęli znakomicie obejmując prowadzenie w 7 minucie meczu. Na listę strzelców wpisał się w zespole biało-czerwonych Paweł Hoeft. Strzałem w samo „okienko" bramki gości otworzył wynik sobotniej potyczki. Na kolejną bramkę w wykonaniu biało-czerwonych kibice przybyli na to spotkanie musieli czekać zaledwie sześć minut. Na 2:0 podwyższył prowadzenie KS Gniezno Sebastian Śniegowski wykorzystując zagrane od Bartosza Staszewskiego. Po tym golu gnieźnianie poszli za ciosem strzelając jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy dwa gole swoim rywalom. W 16 minucie trzecią bramkę zdobył Paweł Hoeft. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy goście w miejsce bramkarza wprowadzili piątego zawodnika, ale to gospodarze zdobyli bramkę, a wynik do przerwy na 4:0 ustalił na 30 sekund przed końcem pierwszej połowy Sebastian Śniegowski. Po przerwie goście kontynuowali grę z „lotnym" bramkarzem, a trener biało-czerwonych desygnował inaczej niż dotychczas dobrane „czwórki". Od początku zagrała dotychczasowa „druga czwórka" a miedzy słupkami gnieźnieńskiej bramki stanął Michał Wasielewski. Zmiany w obu zespołach odmieniły diametralnie grę. Goście zagrali zdecydowanie lepiej, a gnieźnianie nie mogli poradzić sobie z grą w obronie. W szeregach biało-czerwonych widać było chaos i brak koncentracji w przerwie meczu. Na efekty nie było trzeba długo czekać. W pierwszej minucie drugiej polowy kontaktowego gola zdobył Adrian Citko, pokonując popularnego „Wasyla". Kolejne minuty to ataki z obu stron, i liczne straty które jednak nie przyniosły zdobytych bramek przez oba zespoły. Dopiero w 32 minucie padł kolejny bardzo szczęśliwy gol dla gnieźnian. Autorem bramki okazał się grający trener z zespole biało-czerwonych Robert Zamiar. KS Gniezno w tym momencie prowadził 5:1. Po tej bramce nastąpiły czarne minuty dla gnieźnian. W trakcie czterech następnych minut biało-czerwoni stracili aż trzy gole. Dwa razy do bramki gnieźnieńskiej trafił Dariusz Gołdowski (32,33) a raz Edward Gryszkiewicz (36). W tym podopieczni Konrada Lewończuka byli bliscy sprawienia niespodzianki. Niestety dla nich kolejne wydarzenia nie były dla nich pomyślne. W jednym z kontrataków gnieźnian Bartosz Staszewski został brutalnie sfaulowany przed polem karnym a zawodnik z Białegostoku otrzymał „czerwoną kartkę". Sędziowie nie dopatrzyli się, że wykluczony zawodnik nie opuścił hali i wznowili grę. Zaraz po tym ją zatrzymali, aby naprawić swój błąd. Niestety zawodnik nie za bardzo kwapił się do opuszczenia hali i wtedy nie wytrzymało nerwów dwóch kibiców gospodarzy, którzy wszczęli przepychanki z zawodnikami gości. Na domiar złego były to osoby znane w klubie, która dotychczas bardzo mocno pomagali w organizacji meczy rozgrywanych na hali przy ulicy Paczkowskiego. Na szczęście po krótkiej chwili sytuacja została opanowana, a niesforni kibice opuścili halę. Natomiast zawodnik gości po rozmowie z obserwatorem meczu mógł dalej śledzić przebieg spotkania ponieważ wg.delegata Komisji Futsalu „opuścił strefę". Po tym zupełnie niepotrzebnym incydencie lepiej zagrali zawodnicy KS Gniezno. W ostatnich minutach meczu gnieźnianie wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności piłkarskich strzelając swoim przeciwnikom trzy gole a tracąc zaledwie jednego. W 38 minucie szóstą bramkę dla biało-czerwonych zdobył Sebastian Śniegowski, a dwie następne były już autorstwa Jakuba Kaczmarka, który do bramki gości trafił celnie najpierw na 1 i 30 sekund a drugiego gola zdobył na 20 sekund przed końcem meczu. Goście odpowiedzieli tylko jedną bramką zdobytą przez Karola Szczawińskiego na 26 sekund przed końcem meczu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem piłkarzy KS Gniezno 8:5, ale goście z Białegostoku zagrali bardzo dobrze i byli jednymi z najgroźniejszych zespołów jakie w tym sezonie gościł KS Gniezno. Pomimo zwycięstwa gospodarze byli bardzo niezadowoleni, szczególnie z drugiej części gry, a cień na wszystko rzucił incydent z udziałem dwójki wspomnianych kibiców. W związku z wydarzeniami, jakie miały miejsce pod koniec sobotniej potyczki Zarząd KS Gniezno zrezygnował z organizacji wyjazdu dla kibiców na mecz 1/8 Pucharu Polski, który odbędzie się 18 kwietnia w Opatówku. Chętni do obejrzenia meczu TPNP Westol Kalisz - KS Gniezno, będą musieli pofatygować się we własnym zakresie. Za tydzień na zakończenie ligi KS Gniezno uda się na wyjazd. W dniu 5 kwietnia o godzinie 18.00 biało-czerwoni zmierzą się z walczącym o utrzymanie Stollarem Suwałki. Drużyna z Podlasia aby myśleć o utrzymaniu musi w tym meczu przerwać passę zwycięstw KS Gniezno. KS Gniezno - MOKS Słoneczny Białystok 8:5 (4:0) Bramki dla KS Gniezno: Sebastian Śniegowski x3, Paweł Hoeftx2, Jakub Kaczmarek x2, Robert Zamiar Bramki dla Białegostoku: Dariusz Goldowskix2, Edward Gryszkiewicz, Adrian Citko, Karol Szczawiński Skład KS Gniezno: Michał Wasielewski, Waldemar Kowalczewski, Radosław Konieczny, Robert Zamiar, Jakub Kaczmarek, Paweł Kaźmierczak, Mariusz Sawicki, Sebastian Śniegowski, Bartosz Kapsa, Bartosz Staszewski, Michał Kupczyk oraz Paweł Hoeft. Skład MOKS Słoneczny Białystok: Krzysztof Stupakiewicz, Adrian Citko, Karol Szczawiński, Piotr Kateusz, Łukasz Andzielewicz, Rafał Tynkiewicz, Michał Tchórznicki, Dariusz Gołdowski, Edward Gryszkiewicz, Kamil Stoczko, Michał Osypisk, Mariusz Malinowski. Roman Strugalski Mariusz Przybysz
Trzy bramki w meczu z Białystokiem zdobył Sebastian Śniegowski(w środku) i "wskoczył" na fotel wice króla strzelców I ligi gr 2.
Paweł Hoeft (z prawej) do końcowego wyniku drużyny dołożył dwa gole.
Grający trener Robert Zamiar (w biało-czerwonej koszulce) był autorem bardzo ważnej piątej bramki dla gnieźnian w sobotnim meczu. |
|
| nie., 29.03.2009 - 21:21 |
|


