|
Na inaugurujące rundy rewanżowej I ligi futsalu zespół KS Gniezno podejmował w hali GOSiR przy ul. Paczkowskiego bezpośredniego rywala w ligowej tabeli - Auto Complex Przodkowo. Po porażce z I rundy na wyjeździe gnieźnianie liczyli na zwycięstwo i odrobienie trzypunktowej straty. Niestety, podopieczni grającego trenera Roberta Zamiara zagrali dobrze tylko przez pierwszy kwadrans meczu. Już w 3. minucie Radosław Konieczny strzelił gola dającego gospodarzom prowadzenie, a po 13 minutach było 2:0, kiedy to Michał Goździewski dobił skutecznie piłkę po nieudanej interwencji Jarosława Ochala. Dwubramkowe prowadzenie jakby zadowoliło gnieźnian i zupełnie uśpiło ich czujność. W końcówce pierwszej połowy goście zaczęli uzyskiwać przewagę zdobywając kontaktowego gola po trafieniu w 18. minucie Mariusza Marszeniuka. Od początku drugiej części meczu to goście nadawali ton rywalizacji. W 23. minucie Dominik Depta z łatwością przedarł się przez gnieźnieńskich obrońców i bez problemu pokonał Michała Wasielewskiego. Dwie minuty później goście objęli prowadzenie po strzale z około 9 metrów niepilnowanego Sebastiana Letniowskiego. W 28. minucie Marek Cirkowski podwyższył na 2:4 kończąc szybki kontratak swojego zespołu. Przez ostatnie dziesięć minut gospodarze w większości grali bez bramkarza. Tradycyjnie jego uprawnienia miał w tej sytuacji Robert Zamiar. Początkowo ten manewr taktyczny okazał się słuszny. Gnieźnianie zdobyli dwa gole po trafieniach Krzysztofa Zamiara. Jednak goście szybko odrabiali straty. Najpierw na 3:5 podwyższył Tomasz Broner a w 35. minucie niemal z własnego pola karnego piłkę do gnieźnieńskiej bramki skierował Mariusz Marszeniuk. Kiedy w ostatniej minucie strzałem sprzed linii środkowej do pustej bramki piłkę skierował Marek Cirkowski podwyższając na 4:7 gnieźnianie byli już kompletnie załamani. Mimo powrotu do gnieźnieńskiej bramki Michała Wasielewskiego stracili kolejnego gola, którego zdobywcą był Marek Cirkowski. Porażka 4:8 jest z pewnością niemiłym zaskoczeniem. Jej wartość liczona jest niejako podwójnie, bo zamiast odrobić straty do zespołu AC różnica punktowa została powiększona. Przykre to tym bardziej, że kilka tygodni wcześniej gnieźnianie zaprezentowali się w Przodkowie o wiele lepiej niż na własnym terenie, a Auto Complex dość szczęśliwie wygrał wtedy 2:1. Tym razem zwycięstwo przodkowian było jak najbardziej zasłużone. Wśród gości wyróżniali się wracający z drużyny Red Devils Tomasz Broner i Marek Cirkowski, którzy na co dzień występują w III ligowym trawiastym klubie - Orkanie Rumia. Gospodarze zagrali dobrze tylko przez pierwszy kwadrans meczu. Później nie potrafili, poza sytuacjami gry bez bramkarza, poważniej zagrozić rywalom, popełniali wiele błędów w obronie, a z pewnością nie miał też najlepszego dnia Michał Wasielewski będący do tej pory ostoją KS Gniezno. Porażka z bezpośrednim rywalem poważnie komplikuje sytuację gnieźnian, ale biało-czerwoni mają o wiele korzystniejszy układ spotkań rewanżowych, a rywalizacja w pierwszej rundzie pokazała, że może dojść w tych rozgrywkach do jeszcze wielu nieoczekiwanych rozstrzygnięć - takich jak na przykład porażka najbliższego rywala gnieźnian Heliosa Elhurt Białystok w Mosinie (pokonany 5:1 przez KS 1920) |
|
| pon., 18.01.2010 - 22:02 |
|