|
W derbowym meczu 16. kolejki rozgrywek I ligi futsalu zespół Klubu Sportowego Gniezno podejmował w hali Gnieźnieńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ulicy Paczkowskiego lokalnego rywala - KS 1920 Mosina. Gnieźnianie mieli podwójną motywację do zwycięstwa w tym meczu. Po pierwsze chcieli zrewanżować się za nieoczekiwaną porażkę w spotkaniu wyjazdowym, a po drugie chcąc liczyć się w walce o miejsce w przyszłorocznych rozgrywkach I ligi musieli zdobyć w tym meczu komplet punktów. Drużyna prowadzona po raz pierwszy w rozgrywkach ligowych przez trenera Jarosława Marchewkę zagrała bardzo ambitnie zwyciężając 6:1. Gnieźnianie od początku byli stroną przeważającą. Po ośmiu minutach prowadzili 2:0 dzięki dwóm trafieniom Mariusza Sawickiego. W 16. minucie na 3:0 podwyższył Sebastian Śniegowski decydując się na samotny rajd prawym skrzydłem. Goście zdobyli gola dość przypadkowo. W 18. minucie wznawiali grę rzutem z autu. Piłka zagrana w pole karne odbiła się od stopy gnieźnieńskiego bramkarza i wpadła pod poprzeczkę. Końcówka pierwszej połowy była bardzo dramatyczna. W 19. minucie za szósty faul zespołu gości, gospodarze egzekwowali przedłużony rzut karny. Na bramkę Michała Pipenrborna skutecznie strzelał Sebastian Śniegowski podwyższając na 4:1. Sztuka ta nie udała się minutę później Michałowi Tymowi, którego uderzenie z 10 metrów obronił bramkarz gości. Chwilę później w pobliżu gnieźnieńskiego pola karnego doszło do ostrej przepychanki. Uczestniczyli w niej Adam Heliasz z KS Gniezno i Dawid Jarzębowski z KS 1920 Mosina. Sędziowie długo nie mogli opanować sytuacji. Konieczna była nawet interwencja służb porządkowych. Emocje wzmogła jeszcze decyzja arbitrów, którzy ukarali żółtymi kartkami Adama Heliasza i... Łukasza Karmowskiego z Mosiny nie biorącego aktywnego udziału w przepychance. Decyzja arbitrów wywołała, słuszną zresztą, falę protestów ze strony kierownictwa zespołu gości. Zwieńczeniem nerwowej końcówki pierwszej połowy było podyktowanie, a następnie odwołanie trzeciego przedłużonego rzutu karnego dla KS Gniezno. Atakującego środkiem boiska Mariusza Sawickiego uderzył łokciem jeden z obrońców gości i arbiter przyznał gospodarzom rzut karny. Sędzia czasu stwierdził jednak, że faul miał miejsce już po włączeniu przez niego końcowej syreny co spowodowało, że arbiter główny anulował swoją decyzję i pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 4:1.
|
|
| nie., 21.02.2010 - 22:59 |
|









