|
Grad bramek na boisku przy ul. Strumykowej. W kolejnym spotkaniu ligi wielkopolskiej zespół KS 97 podejmował wicelidera rozgrywek, niepokonaną do tej pory drużynę Warty Poznań. Niestety, mimo że nasi chłopcy pokonali własną niemoc z poprzednich spotkań i zaczęli wreszcie strzelać bramki, przeciwnicy strzelili o jedną więcej i wygrali spotkanie w stosunku 4:3. Już początek meczu nie układał się po myśli naszych chłopców. Pierwsza bramka dla Warty padła właściwie z niczego, piłka po słabym płaskim strzale wtoczyła się do naszej bramki. Utrata gola poderwała naszych chłopców do walki. Ataki na bramkę przeciwnika szły raz za razem, co zaowocowało faulem na Mateuszu i odgwizdaniem rzutu karnego. No, ale trzeba było go jeszcze strzelić. Nie udało się. Chłopcy nasi zaatakowali z jeszcze większą zaciętością i wreszcie piękna akcja, Bartek podaje do Siwego i GOOOL!!! 1:1. Nasi nadal atakują, ataki są coraz groźniejsze, druga bramka wisi w powietrzu, ale ...... oczywiście znowu niemoc, nie możemy trafić do bramki. Do przerwy remis. Po przerwie na boisko wyszła zupełnie inna drużyna, przez kilka minut to Warta groźnie atakuje i szybko strzela trzy bramki. Wreszcie nasi się budzą, atakują bramkę przeciwników coraz śmielej. Szybkie akcje kończą się sukcesem, podanie Siwego i bramkę strzela Tito. Chwilę później piękna centra Domino i do siatki piłkę znowu pakuje Siwy. Minuty lecą, Warta się broni, ostatnia akcja meczu, Siwy piętą, ale bramkarz przeciwników broni. Koniec. Przegrywamy 3:4, ale widać, że zespół ma potencjał i chęć zwyciężania. Z optymizmem czekamy na kolejne spotkania. RavS |
|
| wt., 06.04.2010 - 19:23 |
|